Resortowe dzieci w [szatańskim] szale czyli bezsiła ZŁEGO. "Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach"

Resortowe dzieci w [szatańskim] szale czyli bezsiła ZŁEGO. "Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach"
ePub czas dodania: 2014:01:21 08:29 komentarzy 0
Znalazło się troje śmiałków zdecydowanych nato, by bez żadnego specjalnego oręża, skrzyżować kopie z demonami peerelu. "Dziennikarze frustraci" przez dekady brani głodem, zepchnięci na margines pism, niszowych pisemek i lokalnych rozgłośni radiowych — podnieśli głowy i zapytali: kto buduje scenę mediów w Polsce.

 


Resortowe dzieci w [szatańskim — przyp. Andy] szale — czyli bezsiła ZŁEGO. "Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach"

 

Mistrzowie duchowi i doktorzy Kościoła zawsze przestrzegali przed nieopatrznym wywołaniem demona, a już szczególnie przed igraniem z nim. Po pierwsze jest on nieludzko inteligentny – wie, jakie na kogo zastawić pułapki. A jeśli okaże się, że nie ma czego się chwycić, jest jeszcze bardziej niebezpieczny. Wtedy ogarnia go szał bezsiły.

Bezsiła Złego oznaczać może śmiertelne zagrożenie fizyczności ofiary. Wtedy plucie, kopanie, zrzucanie z wysokości to stały motyw – często zresztą  przedstawiany w filmach o egzorcystach. Zły jest nieprzewidywalny. Zwykły człowiek nie ma wtedy najmniejszych szans. Ale jeśli już się przydarzy stanąć Złemu naprzeciw, należy być bezwzględnie przygotowanym na to, że będzie on przede wszystkim oskarżycielem. Będzie czepiał się czegokolwiek: myśli, zdania, słowa. By wyciągać najmniejsze źdźbła z oka swojej ofiary i powiększać je do niebotycznych rozmiarów. Dotykanie Złego to wędrówka nad przepaścią i dlatego zawsze dobrze jest wcześniej odkryć żelazną osłonę  i chronić się za nią konsekwentnie. Zły wychyla swoją głowę  coraz częściej. Ostatnio możemy obserwować jak kąsa autorów książki „Resortowe dzieci”, posługując się rzecz jasna, innymi.

Oto znalazło się troje śmiałków decydujących się bez żadnego specjalnego oręża, skrzyżować kopie z demonami peerelu. Gdy książka „Resortowe dzieci” trafiła do księgarni przez kilka dni panowała martwa cisza. Ale niebawem huknęła lawina i otworzył się wulkan.  Gorąca lawa popłynęła wszelkimi możliwymi kanałami.  Radio i telewizja; prasa, kolorowa, wysokonakładowa, przeładowana reklamami luksusowych zegarków, samochodów i marketów – zagadała. Autorów książki obwołano, żulią, chuliganerią, frustratami, pałkarzami, „gównozjadami”, którzy „rzygają” i „gardłują” „ultra patriotycznie”. A  ich ofiary nie nadążają z wycieraniem „rzygowin”. Przepraszam za dosłowność,  ale to frazy  gwiazdy  TVN 24 - Marcina Mellera.

Stało się oto coś niebywałego, dotychczas niespotykanego –  "dziennikarze frustraci", przez dekady brani głodem, zepchnięci na margines pism i niszowych pisemek i lokalnych  rozgłośni radiowych podnieśli głowy i zapytali: kto buduje scenę mediów w Polsce, tych prywatnych i publicznych? Kim jest ten, kto się  na niej rozsiadł i gada nieustannie od rana do nocy? Kim jest, kto daje razy, wymierza policzki, gruchocze kości, stygmatyzuje i spluwa przez zęby? Kto każdego poranka i wieczora objaśnia nam naszą gospodarkę, ekonomię, politykę, kulturę, morale? Kto stale poucza biskupów, kardynałów i zwykłych wikarych?

I odpowiedzi na  te pytania przestały być od niedawna tajemnicą. Są w jednej niewielkiej książce trojga dotąd cichych i bliżej nieznanych autorów…

„Jestem wściekła” – jęknęła jedna z bohaterek książki. Jakieś prawicowe gryzipiórki śmiały  zajrzeć do zabunkrowanych cv gwiazdy TVN, „Gazety Wyborczej” i Radia Zet w jednej osobie. Nieznośnie obnażyli skrywane prawdy - „zachowują  się jak wyznawcy Gomułki i McCarthy’ego”. To nie są dziennikarze to „żałośni frustraci robiący biznes na kłamstwach”, to „dziennikarska prostytucja” i „grzebanie w życiorysach” – woła żurnalistyczna blond diva, zaczynająca pracę w polskim radiu w stanie wojennym, gdy jej koledzy lądowali na bruku z wilczym biletem. „Ja tylko raz w życiu na szyi miałam czerwony krawat” woła konwulsyjnie red. Monika, wzór dziennikarskich cnót.  Dalej, przez pół „Newsweeka” - gazety z siedzibą matką w Hamburgu – wylewa  się rynsztok na autorów „Resortowych dzieci”. To „tropiciele ze szkoły SB”.  Książka porównana jest  do marcowej propagandy z 1968 r., inspirowanej przez departament III MSW. To „prawicowi troglodyci”… To tylko krople z morza kloaki wytaczanej  na głowy „niepokornych” autorów. Ufam, że utoną  wraz z tymi, co je miotają, tam gdzie ich miejsce – w  mentalnym ścieku. W tak trudnych dla książki czasach, tytuł  sprzedaje się jak produkt niezbędny do życia.  A przed nami jeszcze kolejne tomy – równie niebezpieczne i wybuchowe - o resortowych dzieciach w bezpiece, sądach, nauce.

Wartością książki jest to, jak została napisana. Dostępnie i zrozumiale, nawet dla przeciętnego czytelnika hamburskiego „Newsweeka” w polskim wydaniu. Wiedza o resortowych dzieciach w polskich mediach, funkcjonowała od dawna w szerokim obiegu historyków, socjologów, ludzi mediów. Jednak dopiero Kania, Marosz, Targalski zebrali materiał w formie skondensowanej zdrowotnej pigułki. I położyli przed oczyma zdumionego czytelnika. Podobnie było z książką Doroty Kani „Cień tajnych  służb”. Autorka zebrała  znane już  fakty, uszczegółowiając je o dane z sądowych akt. I jakby od niechcenia podniosła kurtynę  III RP - państwa mafii i tajnych układów. „Resortowe dzieci” robią  jeszcze większe wrażenie. A przecież  to dopiero introdukcja do głębin  postkomunistycznych czeluści. Diabeł kopytami jeszcze nie raz trzaśnie. Postawię tezę, że po raz pierwszy w historii krajów postsowieckich książka ma szanse dokończyć solidarnościową rewolucję. Rewolucję, która rozgrywa się  już nie w stoczni, nie fabrykach czy na placach, ale w ludzkich głowach…

 

Tekst ukazał się w miesięczniku „Moja Rodzina” nr 2 (2014)

D. Kania, M. Marosz, J. Targalski, Resortowe dzieci. Media, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2013.

 Artykuły dr Hanny Karp


Portret: Dr Hanna Karp

Dr Hanna Karp, medioznawca, religiolog, wykładowca akademicki, publicystka prasy konserwatywnej, autorka książek nt. sekt, nowych ruchów religijnych, New Age. Mieszka w Warszawie.

 

licznik: 1653 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
o rodzinie komunisty Lisienki, byłego czerwonoarmisty, który po 1945 r. osiedlił się w Polsce. I został "Lisem" 0|0
Medialne gwiazdy grzmią

Dawno żadna książka nie wywołała tyle zamieszania co „Resortowe dzieci”. Niezależnie od jej zalet oraz wad okazało się, że ludzie chcą wiedzieć, kim są ci, którzy pouczają ich w telewizji, radiu i prasie – pisze Piotr Gursztyn w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

(...)
Sukcesu nie da się wyjaśnić tylko tym, że jej bohaterami są ludzie tacy jak Tomasz Lis, Monika Olejnik, Janina Paradowska czy Jacek Żakowski, którzy od 20 lat ex cathedra pouczają Polaków, co jest słuszne, a co nie. Sprzedażowy sukces książkowy wynikł ze skandalu wywołanego nie przez autorów i wydawnictwo, ale przez bohaterów książki urażonych zawartymi w niej ocenami.

Wszystkie zarzuty wobec książki, wątpliwości co do doboru bohaterów, metodologii, są ignorowane przez czytelników wykupujących kolejne egzemplarze. Wygląda na to, że ludzie wolą mieć książkę o gwiazdach mediów z felerami, niż nie mieć żadnej. (…)

Książka ugodziła boleśnie. Zgodnie z typowym dla siebie sposobem ekspresji zareagował Tomasz Lis. Mówił o zaczepiających go „żulach z prawicowego lumpeksu”. „To się w pale nie mieści!” – pokrzykiwał w radiowej audycji. Dzięki książce Lis miał przynajmniej o czym pisać wstępniaki do „Newsweeka” i komentarze na swoim portalu. Twierdził, że polskim eksportowym hitem powinna być „skondensowana nienawiść”. Pisał o prawicowych menelach i internetowym szajsie. Przekręcał nazwisko Doroty Kani na „red. Kanialia”.

Grzmiał przy tej okazji na pojawiające się w Internecie informacje na jego temat, które nie mają żadnego związku z książką. Pojawił się bowiem wpis – być może parodia lub wytwór internetowego hejtera – o rodzinie komunisty Lisienki, byłego czerwonoarmisty, który po 1945 r. osiedlił się w Polsce. Owa postać miała spolszczyć nazwisko na „Lis” i tym samym stać się protoplastą Lisów z Zielonej Góry.

Sam zainteresowany przekonywał, że nie ma nic wspólnego z żadnymi Lisienkami. „Za Lisienków będę wytaczał procesy. Trudno, nie mam na to ochoty, ale nie mam wyjścia” – zapowiedział. (…)

Cały artykuł w NR 4/052 20–26 STYCZNIA 2014 tygodnika Do Rzeczy

Za: http://dorzeczy.pl/medialne-gwiazdy-grzmi
2014-01-22 07:58
W sobotę w „Gazecie Polskiej Codziennie” naklejka z pierwszą zakazaną mordą z bolszewickiego "GWna".... 0|0
(...)
Jeden z autorów „Rzeczpospolitej” porównał Dorotę Kanię, Jurka Targalskiego i nieoczekiwanie mnie do szamanów. Szaman to ktoś, kto niedostępnymi śmiertelnikom metodami zmienia rzeczywistość. Ludzie wcale nie chcieliby czytać wytworów autorów „Gazety Polskiej”, gdyby wcześniej nie zostali zaczarowani. Ale czar mógł zostać rzucony nie tylko na czytelników.

Wielu bohaterów książki „Resortowe dzieci” zapewne przed jej publikacją było kimś innym. Pamiętają Państwo bajkę o żabce, która po pocałunku zamieniła się w piękną księżniczkę?

Kim wcześniej byli np. Adam Michnik, Tomasz Lis czy Janina Paradowska? Już słyszę jęki miłośników żuków gnojowników, skunksów czy hien, by nie nadużywać skojarzeń.

Swoją drogą, gdyby w miejsce zakazanych twarzy wkleić fotografie tych stworzeń, wiele osób nie miałoby problemów z odgadnięciem, o kogo chodzi. (...)

Cyt. za: http://niezalezna.pl/50974-strzelajace-gitary
2014-01-23 04:44
Mass media dokonują zniewolenia człowieka 0|0
Kłamstwo zniewala widza

Z ks. bp. Adamem Lepą, członkiem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Katarzyna Cegielska

W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbędzie się dziś konferencja „Oblicza wolności”, której Ksiądz Biskup jest współorganizatorem. Ekscelencja podejmie temat wolności w mediach…

– Refleksja nad „wzorcami” wolności w polskich mediach prowadzi wręcz do zaskakującego dla wielu wniosku. Oto okazuje się, że media, również w Polsce, nie tylko zakłamują prawdę czy manipulują społeczeństwem, lecz w swojej działalności zdolne są pójść dalej i dokonują zniewolenia człowieka. Będzie mowa o różnych formach tego zjawiska. Rzecz jasna, refleksji tej towarzyszyć będzie przekonanie, że media przede wszystkim są dobrem dla człowieka, o czym przypominają dokumenty Kościoła. Jednakże to nie może nam przesłaniać faktu, że płynie z mediów pewne zło, które jest coraz bardziej agresywnym zagrożeniem dla naszej wolności, a jednocześnie staje się prawie niewidoczne dla oczu zwykłego ich odbiorcy.

Wolności strzegliśmy zawsze jak źrenicy oka, nie godząc się na przemoc i ucisk. Czym charakteryzuje się ta nasza polska wolność?

– Przez całe wieki Polacy dawali wyraz swojemu wyjątkowemu umiłowaniu wolności. Stojąc na straży wschodnich granic Rzeczypospolitej, bronili Europy. Nie mógł o tym nie powiedzieć Jan Paweł II w Warszawie na początku pierwszej pielgrzymki do Polski przy Grobie Nieznanego Żołnierza. „Na ilu to miejscach Europy i świata ten żołnierz przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie (…), ginąc ”za wolność naszą i waszą? Gdzie są ich groby, Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie„. Żołnierz polski walczący o wolność swojej Ojczyzny i narodów świata nie mógł usłyszeć słów większego uznania i podziwu dla swojego heroizmu od tych, jakie właśnie wtedy, 2 czerwca 1979 r., padły z ust Papieża Polaka, Następcy Piotra.

Wolność w oczach Polaków zyskiwała tym większą cenę, im częściej ją tracili. Było to dla nich (dla nas) tym bardziej dotkliwe, że sami innych narodów nigdy nie pozbawili wolności. Hasło ”Bóg, Honor, Ojczyzna„ wyznaczało kierunek myślenia i postępowania żołnierza polskiego, było ideowym fundamentem jego wierności i wytrwania w najtrudniejszych sytuacjach życia. (...)

Katarzyna Cegielska

za: http://www.naszdziennik.pl/mysl/66274,klamstwo-zniewala-widza.html
2014-01-26 08:36
"Bluzg 2013" - młodzi Polacy do Jaruzelskiego 0|0
Bluzg jaki jest każdy widzi, tylko ludzie się zmieniają. Tym razem osoby urodzone po stanie wojennym przypominają jeden z najbardziej znanych utworów z tamtego okresu - tak podpisano amatorskie nagranie słynnego wierszyka, znanego jako "bluzg na Jaruzelskiego".

https://www.youtube.com/watch?v=x3uKlbbKa18&feature=player_embedded
2014-01-30 06:57
Ziemkiewicz o Owsiaku i resortowych dzieciach w mediach 0|0
Published on Jan 10, 2014
Chłodnym okiem Antoni Trzmiel i Rafał Ziemkiewicz w Telewizji Republika.


https://www.youtube.com/watch?v=6WccyQMyvKU
2014-01-30 07:08
RESORTOWE DZIECI 0|0

https://www.youtube.com/watch?v=_8-Vh0mQvbM

2014-01-30 07:13